Ten plener był szczególny. Umówiliśmy się na godzinę 18:00, kiedy słońce jest już dostatecznie nisko, a światło miękkie – takie jak lubię. O godzinie 17:45 zerwała się taka ulewa, że w zasadzie plener trzeba było odwołać. Los chciał, że Marcin nie odbierał telefonu i przybył na czas. Jako że lało jak z cebra, usiedliśmy wszyscy w aucie i postanowiliśmy ustalić nowy termin pleneru i omówić przy okazji szczegóły ślubu. Po paru minutach burza znikła tak samo szybko jak się wcześniej pojawiła. Postanowiliśmy, że może jednak coś spróbujemy zrobić. Zatem zapraszam do galerii z pleneru narzeczeńskiego Karoliny i Marcina…
[nggallery id=5]
