<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bolesław Maliszewski - Fotografia Artystyczna Fotografia Ślubna Fotoreportaże Zielona Góra &#187; Podróże [Journey]</title>
	<atom:link href="http://bmaliszewski.net/blog/category/podroze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bmaliszewski.net/blog</link>
	<description>Fotografia Artystyczna Fotografia Ślubna fotoreportaże Zielona Góra</description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Jan 2012 07:38:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Sneak peak / zajawka &#8211; Przesieka 2011</title>
		<link>http://bmaliszewski.net/blog/2011/12/sneak-peak-zajawka-przesieka-2011/</link>
		<comments>http://bmaliszewski.net/blog/2011/12/sneak-peak-zajawka-przesieka-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 07:28:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bolesław Maliszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci [Children]]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże [Journey]]]></category>
		<category><![CDATA[Chojnik]]></category>
		<category><![CDATA[Fotografia karkonosze]]></category>
		<category><![CDATA[Jelenia Góra]]></category>
		<category><![CDATA[Przesieka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bmaliszewski.net/blog/?p=2789</guid>
		<description><![CDATA[Mała zajawka &#8211; w oczekiwaniu na resztę zdjęć z Wrześniowego wypadu w góry. Specjalnie na tą chwilę wróciłem do analoga i czarno-białej kliszy. Nic nie zastąpi dźwięku silnika przesuwającego film . A small sneak &#8211; while waiting for the rest of photos from september&#8217;s mountain trip. Just for that time I have came back to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mała zajawka &#8211; w oczekiwaniu na resztę zdjęć z Wrześniowego wypadu w góry. Specjalnie na tą chwilę wróciłem do analoga i czarno-białej kliszy. Nic nie zastąpi dźwięku silnika przesuwającego film <img src='http://bmaliszewski.net/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p></p>
<p><i>A small sneak &#8211; while waiting for the rest of photos from september&#8217;s mountain trip. Just for that time I have came back to analog camera with BW film. Nothing compares to the sound of film motor:).</i></p>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2011/12/Franio778.jpg" title="Franio778" alt="Franio778" width="778" height="521" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bmaliszewski.net/blog/2011/12/sneak-peak-zajawka-przesieka-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwie godziny stąd jest &#8230; ciepło &#8211; Grecja, Zakynthos, Październik 2010</title>
		<link>http://bmaliszewski.net/blog/2010/12/dwie-godziny-stad-jest-cieplo-grecja-zakynthos-pazdziernik-2010/</link>
		<comments>http://bmaliszewski.net/blog/2010/12/dwie-godziny-stad-jest-cieplo-grecja-zakynthos-pazdziernik-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Dec 2010 17:45:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bolesław Maliszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże [Journey]]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci [Children]]]></category>
		<category><![CDATA[Franek]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Zakynthos]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bmaliszewski.net/blog/?p=1926</guid>
		<description><![CDATA[Długo zwlekaliśmy z decyzją o wyjeździe. Franek też nigdy nie był tak daleko. Po krótkim rekonesansie w biurach podróży jasne było, że jest tylko jeden możliwy termin wyjazdu i to na Zakynthos. Postanowiłem się wstrzelić w jedyny możliwy wolny weekend. Spakowaliśmy aparat, zabawki Frania, wózek i wyruszyliśmy&#8230; Franek zadziwiająco dobrze zniósł lot. Co prawda przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długo zwlekaliśmy z decyzją o wyjeździe. Franek też nigdy nie był tak daleko. Po krótkim rekonesansie w biurach podróży jasne było, że jest tylko jeden możliwy termin wyjazdu i to na Zakynthos. Postanowiłem się wstrzelić w jedyny możliwy wolny weekend. Spakowaliśmy aparat, zabawki Frania, wózek i wyruszyliśmy&#8230;</p>
<p>Franek zadziwiająco dobrze zniósł lot. Co prawda przez dwie godziny lotu miał wystarczająco dużo czasu aby rozkręcić samolot na części, to do kabiny pilotów jednak nie dotarł zatrzymując się na siedzeniach stewardes. Wreszcie przylecieliśmy. Na miejscu temperatura sięga 26 st. &#8211; pięknie. W Polsce w tym czasie w nocy były już przymrozki, a w dzień &#8211; lepiej nie mówić&#8230; W autobusie Pan Grek rozwożąc turystów do hoteli co chwila krzyczał do turystów swoją grecką angielszczyzną:</p>
<p>&#8220;Hotel posejdon pliz&#8230;oder posejdon? No?&#8221;</p>
<p>Na miejscu jak to śpiewał pewien zielonogórski bluesband &#8220;cztery piwa na sen&#8221;. Poszliśmy spać. Franek miał jednak inne zdanie na ten temat. Padł dopiero ok trzeciej. </p>
<p>Z założenia tez wyjazd miał być przełomowy pod kątem wychowywania Frania. Franio bowiem miał już 15 miesięcy i był wystarczająco duży aby przestać pić cycka do snu na kolacje. Był również wystarczająco duży żeby w końcu spać samemu w łóżeczku. Nowe miejsce sprzyjało naszemu planowi, choć nie było wcale łatwo i przyjemnie. Nazajutrz po śniadaniu wybraliśmy się do góry w poszukiwaniu widoków. Franek szybko się jednak znudził, wiec musieliśmy mu urozmaicać podróż. Nasz urwis podobał sobie na przykład: pchanie wózka. Po spacerze w gaju oliwnym wybraliśmy się na plaże. Generalnie dzieci zbliżają ludzi, wiec nasze nowe znajomości były determinowane właśnie przez nowych kolegów i koleżanki Frania z plaży. W południe jako co dzień razem udawaliśmy się na popołudniową drzemkę do hotelu. W tym czasie ja miałem czas na robienie notatek z podróży i picie popołudniowego bronka <img src='http://bmaliszewski.net/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . </p>
<p>W poszukiwaniu czegoś tańszego do picia niż napój pomarańczowy za 2,50eu ze stołówki wybrałem się na zwiedzanie okolicy. Dotarłem do sklepu jakiegoś lokalesa. Gościu był tak zagrapowany meczem jakis greckich drużyn piłkarskich, że nawet nie spojrzał na mnie. Ponadto<br />
widoki typu: facet na skuterze bez świateł, bez kask, gadającego przez komórkę i do tego wchodzącego w ostry zakręt jadąc ze stromej góry to tutaj norma. Pełno tu również matizów, ciekusiow i innych rzechów.</p>
<p>Swoją drogą, to nie wyobrażam sobie sezonu tutaj. Jak ktoś otwiera wodę z pokoju obok to mam wrażenie, że woda leci u nas w pokoju tuż za szafką nocną.</p>
<p>Franek cały czas wzbudzał uwielbienie wśród turystów i tubylców. Wszyscy mówią jak on ładny. Tylko jedna angielska flondra zapytała czy my go bijemy widząc limo na czole, które Franek nabil sobie tuż przed wyjazdem. Wczoraj jeden Grek (przyjechał z Aten) tłumaczył mi jak się mówi &#8220;dzień dobry&#8221; po grecki (&#8220;kalimare&#8221;), mówił tez jak się mówi dziękuje, ale zwrot ten okazał się zbyt skomplikowany do zapamiętania;). Dobrze ze tu wszyscy wpadają angielskim&#8230;</p>
<p>Wybraliśmy się jednego dnia  na klif. Okazało się po drodze,  że tuż przed znajduje się keja, a za nią piękna zatoczka z wulkanicznymi skałami i kameralną plażą. Do samego klifu nie dało się już dojść z wózkiem. Po drodzie oglądaliśmy tubylcow spedzajacych senne popołudnie na werandzie lub w ogrodzie sądząc roślinki. W drodze powrotnej wypatrzyłem na wzgórzu kameralna cerkiewke, wybierzemy się tam &#8211; może być ciekawie.</p>
<p>Następnego dnia poszliśmy w ostatnim nieznanym nam kierunku w Tsivili w nadziei ze znajdziemy jakaś sensowną ścieżkę do kapliczki na wzgórzu. Udało się, po jakimś czasie znaleźliśmy ścieżkę w oliwnym gaju prowadząca do góry. Szliśmy tak i szliśmy, gaszcz robił się coraz większy. Dotarliśmy aż do samych murów kapliczki. Próbowałem znaleźć jakąś sensową drogę tak żeby Marta też mogła tam wejść z Franiem. Trochę błąkałem się po okolicy, ale nic poza pięknymi widokami i rdzennymi domostwami tubylców nie znalazłem. Na miejscu okazało się, że nasza kapliczka to ruina. Ja z aparatem wdrapałem się po murze. Moim oczom ukazały się ruiny pomieszczeń gospodarczych. Wszędzie można było dojść wąskimi zarośniętymi schodkami. Od przodu wnętrze samej kapliczki zdradzała rozbita szyba. Zrobiłem jeszcze pare zdjęć i wróciłem na dół do Marty z Franiem. Wracaliśmy wąską, kameralną dróżką pośród drzew oliwnych mijający prawdziwe wiejskie domostwa tubylców. Tu było prawdziwe Zakhyntos, bez turystów i upiększeń.  W drodze powrotnej minął na Alex ze sklepu z browarem na Africa&#8217;e Twin 750. Oczywiście bez kasków i świateł. Potem dowiedziałem się, że kapliczka została już dawno temu zamknięta, jeszcze przed wojną. Miejsce fantastyczne, z dużym potencjalem na fajna atrakcje turystyczna, kto wie &#8211; może nią się stanie&#8230;</p>
<p>Na koniec wakacji dowiedzieliśmy się z prasy polskiej o strajkach w Grecji. Miałem jeden dzień zapasu, bowiem planowo wracaliśmy w piątek, a w sobotę miałem zlecenie ślubne. Odbyło się jednak bez ekscesów, a nasze wakacje po 7 dniach dobiegły końca&#8230;</p>
<p>Niech resztę dopowiedzą zdjęcia&#8230;</p>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8152" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8152.jpg" alt="IMG_8152" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8158" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8158.jpg" alt="IMG_8158" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8204" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8204.jpg" alt="IMG_8204" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8212" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8212.jpg" alt="IMG_8212" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8256" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8256.jpg" alt="IMG_8256" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8273" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8273.jpg" alt="IMG_8273" width="518" height="778" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8320" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8320.jpg" alt="IMG_8320" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8323" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8323.jpg" alt="IMG_8323" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8375" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8375.jpg" alt="IMG_8375" width="518" height="778" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8378" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8378.jpg" alt="IMG_8378" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8385" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8385.jpg" alt="IMG_8385" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8404" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8404.jpg" alt="IMG_8404" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8406" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8406.jpg" alt="IMG_8406" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8419" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8419.jpg" alt="IMG_8419" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8453" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8453.jpg" alt="IMG_8453" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8455" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8455.jpg" alt="IMG_8455" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8465" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8465.jpg" alt="IMG_8465" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8484" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8484.jpg" alt="IMG_8484" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8489" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8489.jpg" alt="IMG_8489" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8520" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8520.jpg" alt="IMG_8520" width="518" height="778" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8534" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8534.jpg" alt="IMG_8534" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="border: 1px solid lightgrey;"><img class="alignnone size-full wp-image-733" style="border: 1px solid black; margin: 15px;" title="IMG_8571" src="http://bmaliszewski.net/blog/wp-content/uploads/2010/11/IMG_8571.jpg" alt="IMG_8571" width="778" height="518" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bmaliszewski.net/blog/2010/12/dwie-godziny-stad-jest-cieplo-grecja-zakynthos-pazdziernik-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drogowanje</title>
		<link>http://bmaliszewski.net/blog/2008/10/drogowanje/</link>
		<comments>http://bmaliszewski.net/blog/2008/10/drogowanje/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Oct 2008 22:00:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bolesław Maliszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże [Journey]]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bmaliszewski.net/blog/?p=38</guid>
		<description><![CDATA[Temat może nie jest najświeższy, ale niestesty nie miałem niezbędnych materiałów do publikacji. Otóż wieś Ochla, której obecnie jestem mieszkańcem &#8220;przyjaźni&#8221; się z inna wsią zza odry o nazwie Drenow. Przyjaźń tą pielęgnuje &#8220;Stowarzyszenie Przyjaciół Wsi Ochla&#8221; i to dzięki jej staraniom w maju miała miejsce wspólna polsko &#8211; niemiecka dwudniowa wycieczka rowerowa właśnie do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Temat może nie jest najświeższy, ale niestesty nie miałem niezbędnych materiałów do publikacji. Otóż wieś Ochla, której obecnie jestem mieszkańcem &#8220;przyjaźni&#8221; się z inna wsią zza odry o nazwie Drenow. Przyjaźń tą pielęgnuje &#8220;Stowarzyszenie Przyjaciół Wsi Ochla&#8221; i to dzięki jej staraniom w maju miała miejsce wspólna polsko &#8211; niemiecka dwudniowa wycieczka rowerowa właśnie do Drenow. Ciekawostką jest fakt, iż tamte tereny są zasiedlone przez mniejszość Serbo-Łużycką. Ich język jest najbliższy językowi polskiemu. Znacznie bliższy i bardziej zrozumiały niż czeski czy rosyjski. Wszędzie widnieją dwujęzyczne tablice miejscowości (np. słynny Budziszyn / Bautzen), a na dworcu kolejowym obok napisu &#8220;Wilkomen&#8221; zobaczymy napis &#8220;Vitajtie&#8221;. Kulturowo Serbo-Łużyczanie są również bliscy Polakom.</p>
<p>Poniżej załączam skan z lokalnej gazety opisujący całą wyprawę. Sami zobaczcie jak podobny jest ten język. Przy okazji, na zdjęciu nr 2 &#8211; ten na pierwszym planie &#8211; to ja <img src='http://bmaliszewski.net/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .<br />
Milej lektury&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a title="Drogowanje" href="http://bmaliszewski.net/blog_pics/7_drogowanje/drogowanje.jpg" target="_blank"><img src="http://bmaliszewski.net/blog_pics/7_drogowanje/drogowanje_m.jpg" alt="" width="450" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bmaliszewski.net/blog/2008/10/drogowanje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czarnogóra 2008</title>
		<link>http://bmaliszewski.net/blog/2008/09/czarnogora-2008/</link>
		<comments>http://bmaliszewski.net/blog/2008/09/czarnogora-2008/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Sep 2008 20:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bolesław Maliszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże [Journey]]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bmaliszewski.net/blog/?p=36</guid>
		<description><![CDATA[Parę linków na dobry początek: - Cała galeria zdjęć z wyprawy: http://www.flickr.com/photos/28821826@N03/sets/72157607330722481/detail/ - Wyprawa na moim geoblogu: http://bmaliszewski.geoblog.pl/podroz/3059/czarnogora-2008 - Nagrania radiowe z autobusu: Nagranie1, Nagranie2, Nagranie3, Nagranie4, Nagranie5 Założeniem podróży było, aby odwiedzić jakiś ciekawy, ciepły kraj jak najmniejszym kosztem. Wybór padł na Czarnogórę (Montenegro). Los chciał, że ekipa z którą trochę już jeździliśmy też [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Parę linków na dobry początek:<br />
</strong>- Cała galeria zdjęć z wyprawy:<br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/28821826@N03/sets/72157607330722481/detail/" target="_blank">http://www.flickr.com/photos/28821826@N03/sets/72157607330722481/detail/</a><br />
- Wyprawa na moim geoblogu:<br />
<a href="http://bmaliszewski.geoblog.pl/podroz/3059/czarnogora-2008" target="_blank">http://bmaliszewski.geoblog.pl/podroz/3059/czarnogora-2008</a><br />
- Nagrania radiowe z autobusu: <a href="../../blog_pics/6_Czarnogora/Herceg_novi_hit.mp3" target="_blank">Nagranie1</a>, <a href="../../blog_pics/6_Czarnogora/Podgorica_hit_1.mp3" target="_blank">Nagranie2</a>, <a href="../../blog_pics/6_Czarnogora/Podgorica_hit_2.mp3" target="_blank">Nagranie3</a>, <a href="../../blog_pics/6_Czarnogora/Podgorica_hit_3.mp3" target="_blank">Nagranie4</a>, <a href="../../blog_pics/6_Czarnogora/Podgorica_hit_4.mp3" target="_blank">Nagranie5</a></p>
<p>Założeniem podróży było, aby odwiedzić jakiś ciekawy, ciepły kraj jak najmniejszym kosztem. Wybór padł na Czarnogórę (Montenegro). Los chciał, że ekipa z którą trochę już jeździliśmy też wybierała się do Czarnogóry. Problem w tym, że nie mogliśmy zgrać terminu wspólnego wyjazdu, a i głównym celem ich wyjazdu były góry (Dormitor), a naszym zwiedzanie i poznanie kultury tegoż kraju. Ostatecznie pojechaliśmy osobno&#8230;</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Zdecydowaliśmy się na wykupienie wycieczki z biurem podróży (sam przejazd i nocleg). Resztę sami sobie zorganizowaliśmy. Zaletą tego rozwiązania była prostota i koszt, wadą – czas dojazdu. Niestety podróż autokarem trwała 32h, z czego 1/3 czasu spędziliśmy w Polsce (?!?). Wyjechaliśmy o 9:00 rano. Najpierw pojechaliśmy małym busikiem do Wrocławia. Następnie przesiadka do autokaru i wyjazd do Opola i kolejna przesiadka do autokaru w Katowicach na „Dworcu międzynarodowym” (o zgrozo). Tam jeszcze jeden przystanek w Bielsko-Białej i w końcu przekraczamy granice ok 20:00. Za każdym razem tkwiliśmy w korku zarówno w czasie wjazdu jak i wyjazdu z każdego z miast. Tragedia. Mimo że autobus był klasy Royal, z klimą, skórzanymi fotelami, dużą przestrzenią na nogi, to nic nie zrekompensuje faktu, że jadąc autem bylibyśmy już dawno w Słowenii. No nic, człowiek uczy się na błędach. W nocy przekroczyliśmy granicę z Chorwacją i potem pognaliśmy Jadrańską Magistralą aż do samego końca. W czasie podróży zaciekawił mnie fakt, iż niespodziewanie dwukrotnie przekraczaliśmy granicę z Bośnią i Hercegowiną. Raz za Makarską, a potem tuż przed Czarnogórą. To dziwne, bo nie zauważyłem tego na mapie w żadnym z przewodników.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Pierwszym ciekawym miejscem był widok z góry na Dubrownik. Niestety, tym razem nie odwiedziliśmy tego pięknego miasta wpisanego na listę UNESCO. Dubrownik zrobimy, gdy odwiedzimy Chorwację przy innej okazji.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Bokę Kotorską przepłynęliśmy promem i ok. 17:00 byliśmy na miejscu w Budvie. Pensjonat u Momo, bo tak nazywa się właściciel jest typowym obiektem a&#8217;la późny Broz-Tito. Smaku dodaje jedynie dojrzały winogron rosną cy na pergoli ciągnącej się wzdłuż całej posesji oraz kiwi pnące się po budynku. Z tyłu pensjonatu widok mamy równie ekscytujący, śliwki, figowce, a pośród normalnych aut &#8211; zielony trabant zaparkowany na tyłach budynku obok i klasyczna zastawa, dokładnie taka, jaką jeździł mój tato jak byłem jeszcze w przedszkolu. Nie czekając długo udaliśmy się na krótki rekonesans. Wycziliśmy gdzie znajduje się bazar z owocami, rakiją i innymi przysmakami, supermarket oraz stare miasto. Dotarł do nas również fakt, iż Budva to generalnie takie wielkie Międzyzdroje. Dobrze, że jest to stare miasto (stari grad), będziemy je wielokrotnie odwiedzać. Czarnogórki zgodnie z tym co twierdzili nasi znajomi się piękne. Spotkaliśmy tego dnia parę sztuk i faktycznie nic dodać nic ująć;).W nocy upał. W hotelu obok odbywa się impreza, gdzie jakiś zespół wątpliwej jakości przygrywa do kotleta do późnej nocy. Z balkonu widać salon fryzjerski czynny od 9 do 23. Nigdy nie widziałem, żeby był otwarty wcześniej niż przed obiadem, ale za to w nocy mieli ruch nie z tej ziemi. Zamykamy okna, odkręcamy klimę i próbujemy zasnąć.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Pierwszy dzień zgodnie z obietnicą ma być luźny. Trochę plażowania, zimne Niksićko na plaży itp.Ok 16:00 zrywamy się i idziemy na sfotografować stare miasto. W międzyczasie znaleźliśmy autobuską stanicę (dworzec autobusowy). Pierwszym skojarzeniem Marty była Wenecja. Wąskie uliczki, sklepiki, bary, różnoraka muzyka. Znaleźliśmy jazzowy pub, gdzie pod wielką sosną siadało się, piło piwko, a tuż obok codziennie przez tydzień przygrywał zespół z Belgradu. Taki azyl od tej ich muzyki, która jest wszechobecna. Przysiedliśmy sobie przy cerkiewce i oglądaliśmy zachód słońca. Generalnie wszyscy bali na za ruskich. Na promenadzie ludzie wołali „Rybiata – ekskursja”. Czarnogórcy zdecydowanie lepiej odbierali fakt, że jesteśmy z Polski, gdy już się im o tym oznajmialiśmy. W nocy do snu kołysało nas wycie zespołu z hotelu obok.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">W czwartek udaliśmy się z rana na PKS aby pojechać do Boki Kotorskiej. I jak zawsze co kraj &#8211; to obyczaj. Tutaj do każdego biletu kupionego w okienku doliczają „opłatę dworcową”. Za to na każdym dworcu jest specjalna bramka przez którą wychodzi się na perony. Inaczej niż przez bramkę się nie da. Przy bramce stoi pan, który wszystko wie. Wie, o której godzinie, wie z jakiego peronu, wie czy bilet trzeba kupić w okienku czy u kierowcy (zależnie od przewoźnika) oraz na który peron z danym biletem mamy się udać. Generalnie bardzo przydatny pan. Czasami nawet mówiący po angielsku (liczebniki). My staraliśmy się jednak mówić po serbsku w dialekcie jakiego używają Czarnogórcy. Kolejna nowość &#8211; w autobusie zazwyczaj znajduje się oprócz kierowcy tzw. „pan kasownik”. Po wejściu do busu, zajmujemy miejsca, które nam odpowiadają i Pan kasownik po jakimś czasie podchodzi i kupujemy u niego bilety. Zaobserwowaliśmy taką ciekawostkę, iż różni ludzie płacą różnie za ten sam przejazd. Niektórzy się tylko uśmiechną i nie płacą w ogóle. Czasami Pan kierowca jedzie sam i wtedy cała kasa wpada do jego kieszeni a biletu nie otrzymujesz (ale zawsze dojeżdżasz). Jest ciekawie. W busie do Herceg-Novi jedziemy my, jakaś Serbka, pan kasownik i kierowca. Wszyscy w trójkę gadają sobie o życiu a my przysłuchujemy się temu. Pan kasownik częstuje nas gumą do żucia i gdy dowiaduje się, że jesteśmy z Polski, dyskusja ożywa. Jeden komentuje „Europa”. Drugi odpowiada: „Da, Europa z Bushem i z Blurem”. My nie kontynuujemy tego tematu. Rozmowa dalej się toczy. Kasownik widząc, że fotografuję co ciekawsze rzeczy, specjalnie dla mnie zwalnia i mogę w spokoju zrobić zdjęcia charakterystycznym malutkim wyspom , które są tak małe, że ledwo mieszczą mały monastyr na sobie. Na miejscu zwiedzamy stari grad. Jesteśmy zachwyceni widokami. Wracamy na dworzec i próbuje dogadać się z panem , który wszystko wie, aby wskazał na autobus do Kotoru, ale przez prom, bo trasę wzdłuż zatoki mamy już zwiedzoną. Pan wskazuje nam peron. W międzyczasie zjadamy pyszne drożdżówki i wsiadamy i po chwili ruszamy dalej. Do Kotoru dojechaliśmy dokładnie taką sama droga wzdłuż Boki Kotorskiej. Wysiadamy tuż przy wejściu do starego miasta. Zwiedzamy Kotor. Stare miasto, które zachwyca – kolejne z listy UNESCO. Kupujemy zimna wodę i wchodzimy na twierdze wznosząca się ponad 1400 schodów ponad miastem. Idziemy tak dobrą godzinę. Pot leje się z nas. Po drodze co chwile napotykamy na coraz ładniejsze widoki. Aparat jest w ciągłym ruchu <img src='http://bmaliszewski.net/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . U góry odpoczywamy. Jakaś rosyjska para tez robi sobie sesje zdjęciową. Schodzimy. Na dole okazuje się, że wypiliśmy całą wodę. Zaopatrujemy się więc w wodę i udajemy się na dworzec. Niestety bazar jest już zamknięty i owoce kupimy dopiero w Budvie.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Generalnie drogi w Czarnogórze są stosunkowo dobrej jakości. Faktem jest, że są bardzo kręte i często prowadzą po zboczu góry. Pełno tu wąwozów, mostów, tuneli, a za górą skalistą kryje się kolejna – wyższa. Na poboczach leży pełno śmieci, wraki aut leża w przepaści, a przyjezdni w ochronie przed prażącym słońcem zakrywają koła kartonami. Jadąc tak wzdłuż i wszerz Czarnogóry co chwile napotykamy na jakiś monastyr albo cerkiew na szczycie góry, na niedostępnej skale lub na jakieś wyspie, tak aby już samo dotarcie do niego było pokutą sama w sobie. Cerkiewki wszędzie wyglądają podobnie: typowa romańska architektura – brała jednonawowa, często z półokrągłą apsydą i charakterystyczną ażurową dzwonnicą. Ściana z wejściem często była zdobiona jakąś rozetą, a z dachu wyrastała jeszcze mała okrągła kopuła. Dzwonnice występowały w wersji jedno, dwu lub trzydzwonowej. Trochę jak w filmach i grach komputerowych o Zorro(w grze Zorro na wersji na Atari, były takie kościółki z ażurowymi dzwonnicami <img src='http://bmaliszewski.net/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ).</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Następnego ranka ruszamy na dworzec PKS by udać się najpierw do Ulcinj a potem do Baru. 70Km jedziemy prawie trzy godziny. Do Ulcinj jeżdżą tylko cztery autobusy, więc nie możemy sobie pozwolić na zbytnie ociąganie. Udajemy się na stare miasto, które zastajemy częściowo zniszczone przez trzęsienie ziemi z 1979r. Nie ma tu sklepów. Jest zacisznie. Ludzie sobie mieszkają, wylewają coś na chodnik przez okna. Prawdziwe stare miasto. Ulcinj to miasto położone najbliżej Albanii. Są tu meczety z pojedynczymi minaretami. Dużo tu ludzi o odcieniu skóry wyraźnie ciemniejszym od Czarnogórców. Ktoś do sklepu przyjechał zdezelowanym traktorem. Jest klimat. Siadamy w jeden z kafejek i wypijamy kawkę za 1EU. Do kawy praktycznie zawsze dokłada się tutaj szklankę wody. Woda zawsze smakuje jak kranówka. Wyjeżdżamy z Ulcinj. W busie dogadujemy się z panem kasownikiem, aby wysadził nas jak najbliżej Starego Baru. Autobus wysadza nas gdzieś na obrzeżach Baru. Wchodzimy w osiedle domków, gdzie kwitną granaty i rosną gaje oliwne. Wspinamy się pieszo pod górę aleją gruchotów. Tak nazwaliśmy ta ulicę, gdyż co chwilę napotykaliśmy na jakiś wrak. Po jakimś czasie jesteśmy na miejscu. Stary Bar to zniszczone miasto położone na górze. Widok jest pyszny. Miasto ma tylko parę całych budynków, reszta jest zniszczona. Z tabliczek dowiadujemy się, że miasto będzie sukcesywnie odbudowywane. Przechadzamy się o wąskich uliczkach pełnych zakamarków, ruin i tabliczek napisanych cyrylicą, której nie jesteśmy w stanie odczytać. Jest tu łaźnia, wieża zegarowa, cerkiewka z charakterystyczna ażurową wieżą (tym razem jednodzwonową). W międzyczasie spotykamy polskiego studenta podróżującego przez Macedonię i Albanię. Trochę gadamy, napalamy się na jezioro Ochrydzkie w Macedonii, po czym każdy udaje się w swoją stronę. My schodzimy na dół. Wypytujemy Czarnogórkę z kiosku jak dojść do autobuskiej stanicy. Okazuje się, że możemy pójść skrótem. Udajemy się zgodnie ze wskazówkami i po jakimś czasie znowu słuchamy czarnogórskiej muzyki w PKSie do Budvy. Wieczorem standardowo udajemy się na stari grad wypić piwko i poszwendać się w po wąskich uliczkach.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Weekend robimy sobie luźny. W sobotę po południu postanawiamy udać się w górę ponad miasto do monastyru Podostrog. Na miejscu spotykamy popa przyjmującego pielgrzymkę kobiet w białych chustach. Trochę łazikujemy po okolicy, by na wieczór zejść i wyluzować się na starym mieście przy dźwiękach jazu rodem z Belgradu.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">W poniedziałek mamy plan. Chcemy pojechać zobaczyć kanion Tary (najgłębszy kanion w Europie). Autobus do miejscowości Majkovac odjeżdża o 5:35. Wstajemy o 5:00 i zgodnie kładziemy się z powrotem spać. Nie daliśmy rady wstać tak wcześnie rano, zwłaszcza, że wieczór umilał na wyjec z hotelu obok. Wstaliśmy o 10:00 i po śniadaniu postanowoliśmy pojechać na Lovcen. Pojechaliśmy autobusem do Cetinje – byłej stolicy Czarnogóry. Na ulicach widać ludzi przygotowujących opał na zimę, wszytko jakieś inne, w sklepach taniej. Okazuje się, że w Cetinje oddalonym 35km od wybrzeża jest normą, że zalega śnieg, gdy w Budvie ludzie się normalnie w świecie opalają. Wchodzimy na pobliska górkę – mauzoleum. Zwiedzamy okoliczna cerkiew postawioną na ruinach rzymskiej świątyni. W okolicy fotografuję lokaleskę wyszywającą jakieś obrusy. Próbujemy też szczęścia w autostopie, aby dostać się na wzgórze oddalone 25km. Nie jeżdżą tam żadne autobusy. Po 45min dajemy sobie spokój. Wracamy do miasta. Kupujemy tanie owoce, wino i wodę i udajemy się do kafejki na kawę. Po kawie w spokoju wracamy PKSem do domku do Budvy.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">We wtorek postanawiamy pojechać do monastyru Ostrog. W tym celu wsiadamy w autobus do Podgoricy – stolicy Czarnogóry. Przy wjeździe do stolicy mijamy wielki bazar wyglądający naprawdę biednie. Po ponad dwóch godzinach telepania się PKSem wysiadamy na miejscu. Dalej wg przewodnika powinniśmy wsiąść w pociąg, który zawiezie nas malowniczą trasą prawie pod sam Ostrog. Na żeleźnickiej stanicy (dworzec PKP) okazuje się, że pociągu nie ma. Zrezygnowani wsiadamy w PKS, który zawozi nas do miejscowości oddalonej o 12km od Ostroga. Na miejscu od razu czeka taxi, które oferuje powiezienie za 15EU. Po tagowaniu się serdecznie dziękujemy i idziemy piechotą. Po drodze natykamy się autobus stojący przy jakiejś gospodzie. Okazuje się, że bus jedzie do góry na Ostrog i po rozmowie z przewodnikiem możemy się z darmo zabrać do góry. W kolejnej rozmowie okazuje się, że autobus wraca do Budvy i że za jakąś sensowną opłatą będziemy mogli zabrać się z nimi do Budvy. W ten oso sposób zabieramy się z&#8230; ruską pielgrzymką. Wjeżdżamy na miejsce krętą i stromą drogą, wąską na jeden pas. Autobus musi czasami cofać na zakrętach, aby się zmieścić. Na miejscu pozostaje jeszcze półgodzinne podejście po schodach do samego Ostroga. Sam obiekt w środku nie jest specjalnie interesujący. Widoki mroziły jednak krew w żyłach. Za 11EU od łebka zabraliśmy się do Budvy. W autobusie kierowca puszczał w kółko trzy te same hity starocierkiewne. Generalnie nie dało się tego słuchać. Wyczerpani wróciliśmy do domu. Marta zaległa na łóżku, a ja skorzystałem z okazji i poszedłem pogadać z jednym Serbem – kumplem Momo. Przy piwku tak sobie gadaliśmy o tym i o owym. Generalnie gość okazał się zagorzałym nacjonalistą. Wiedziałem wszakże, że nacje na Bałkanach nie kochają się, ale tego się nie spodziewałem. Gość stwierdził, że wcześniej czy później przyjdzie znowu moment, że jeden drugiemu wsadzi nóż w plecy. Kolega Momo opowiadał o chorwackich obozach koncentracyjnych, w których zginęło milion Serbów. Pytałem go też o nowsze dzieje – Srebnice i itp. Długoby pisać&#8230; Czarnogórcy generalnie wykazują tendencje separatystyczne. Pamiętając naloty NATO z 1999 na Czarnogórę, z pewnością nie są proeuropejscy, a z drugiej strony pamiętając II wojnę światową nie garna się do Rosjan. Sami Czarnogórcy też dzielą się na tych, co uważają się za rdzennych Czarnogórców oraz na Serbów którzy mieszkają w Czarnogórze. W całej tej historii jest umiejscowiony nasz Momo – właściciel lokalu w której mieszkaliśmy, który ma dwie żony, jedną kochankę, dzieci sam nie wiem ile, ale wszystkie siebie akceptują i bawią się razem, a sam ze swoich winogron wyrabia na własne potrzeby 50l rakii co roku.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Następny dzień poświęciliśmy na regenerację i plażowanie. Natomiast w czwartek wyraźnie się ochłodziło, co ułatwiło na pozostawienie tego miejsca w spokoju. Wieczorem wyjechaliśmy. Trasa tym razem wiodła przez Kłodzko i Poznań, zanim udało nam się dotrzeć o 3 nad ranem w sobotę do domu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bmaliszewski.net/blog/2008/09/czarnogora-2008/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

