Jadę ekpresem  ”Lubuszanin” relacji Zielona Góra - Warszawa. Sześć godzin jazdy, pomyślałem że popracuję w międzyczasie. Laptop jest, internet przez GPRS jest. W wagonie pierwszej klasy są dwa gniazdka 230V w korytarzu, ale akurat wylosowałem przedział o jeden za daleko. Przedłużacza nie mam :) (ale następnym razem zabiorę).  Poranek, organizm domaga się kawy, a laptop zasilacza. Nie czekając długo zabrałem pod pachę lapa i w drogę do WARSU na kawę. Na miejscu zastałem BRAK GNIAZDKA 230V, a na scianie przywitał mnie znak:

 Wars

No cóż, baterii pozostało mi na 1:12h. Do Europy chyba nam jeszcze bardzo daleko…. O ochydnej kawie sypanej, bo ekspresu nie uświadczyłem nie wspomnę…. Pozostaje mi jedynie zanucić utwór Wałów Jagielońskich “Wars wita was”…

P.S. W klopie odkryłem dodatkowe gniazdko, ale tego rozwiązanie nie biorę pod uwage ;).